• Zadzwoń do nas:
  • 606 472 470


Czy ludzie mają kota?

Czwartek, 1459289076

Humor: Tuż przed wyruszeniem na polowanie rozmawiają dwaj bardzo uczeni myśliwi. Jeden z nich, profesor od nauk ścisłych a konkretnie od matematyki pyta się profesora od nauk medycznych:  - O, pan doktor wybiera się na polowanie, jakże to cieszy!  - A to czemu? -  pyta profesor medycyny.             –Bo zamiast chorych, pomęczysz Pan trochę zdrowe zwierzątka!  -Ja tam prawdopodobnie nic nie spotkam, zabije tylko czas!  - odparł medyk.  –To się nie uda, czas to stary cwaniak, prędzej on pana sprzątnie, niż pan jego! -  wydedukował matematyk.

CZY LUDZIE MAJĄ KOTA ?

Minęły już dawno święta wielkanocne, lato prawie w pełni, więc jest okazja do poruszenia odwiecznego, nie zakończonego tematu, czy ludzie mają kota!? Według mnie nie wszyscy, ale część na pewno ma kota i to nie byle jakiego, a niektórzy maja nawet po kilka kotów i to razem z psami. Wszystko to przez miłość, która niby jest ślepa. Kochanie zwierząt to rzecz święta, ale w niej też trzeba mieć i zachować umiar. Niestety, ludzie często przesadzają. Niejednokrotnie goszczę w progach u swoich znajomych, mam nawet bliską znajoma, u której psy i koty prym wiodą, nawet sypiają w łóżkach wraz z gospodarzami. Koniec świata, ja w tym domu nic nie pałaszuję, gdy przyjeżdżam w odwiedziny. Sam przez wiele lat hodowałem psy i wiem gdzie jest ich miejsce w szeregu a w szczególności kąt z budą, wyścielaną do spania.

Nie tak dawno dni temu przeglądałem naszą prasę, na jednej ze stron zawiesiłem wzrok na zdjęciu naszej znanej dziennikarki, która spała szczęśliwa w objęciach ukochanego swojego czworonoga. Jeszcze był głupi do zdjęcia komentarz, czy pies jej robi scenę zazdrości o narzeczonego … koniec świata, na szczęście spała w majteczkach, a jej pies bez odzienia.  Co najgorsze, że przy zdjęciach były wymienione nazwiska i imiona zainteresowanych, ale kto teraz przejmuje się takimi szczegółami!

 Gdy byłem młodym chłopcem to krew się we mnie burzyła z zazdrości, a faktycznie byłem wściekły, że to nie mnie, a tabunowi kotów, pewna amerykanka, przed śmiercią, zapisała w testamencie wielki majątek: posiadłość niczym pałac, ogród z basenem i wiele innych luksusów oraz konto gotówkowe w pobliskim banku. Kociaki wylegiwały się na jedwabnych posłaniach, żarły czarny lub czerwony kawior, kąpały się w podgrzewanym basenie a do lekarza weterynarii jeździły luksusową limuzyną dłuższą jak dziesięć naszych maluchów ustawionych w szereg. W tymże czasie u nas bida była jak diabli, ale pracy dla każdego było w bród i robotnik o nic się nie martwił, bo wszystko miał z przydziału, nawet wczasy gwarantowane z funduszu, w górach lub nad morzem. Teraz robotnik góry lub morze ogląda w telewizorze płaskim i lekkim jak obraz na ścianie, jeżeli mu jeszcze prądu nie odcięli za długi i za zaległe faktury.

      Chwała świętemu Hubertowi i nie tylko, że gwiazda francuskiego filmu Brigitt Bardot już jest starszą, zacną panią i nie w głowie jej tak jak jeszcze kilka lat wstecz, wykazywać nadgorliwość wilkom żyjącym na świecie i w Polsce. Mało tego zaczęła demonstrować swą miłość do niedźwiedzi. To nawet chwalebne, ale czy samej BB coś z dobrobytu lub ze starości w głowie się nie porobiło? W okresie tym, fundacja jej imienia podjęła decyzję o sfinansowaniu budowy luksusowego ośrodka dla niedźwiedzi i to w jednym z najbiedniejszych krajów Europy, w Bułgarii. Bieda tam była i jest wyjątkowa, słychać ją jak piszczy tu nawet u nas na Mazurach. Z budowy ośrodka najbardziej byli zadowoleni Rumuni, bo wykalkulowali, że po wypuszczeniu ich na wolność, misie przejdą granicę i pokażą się w lunetach, zagranicznych, dewizowych myśliwych, złoty interes! Dobrze, że przepiękna, była gwiazda musi więcej czasu poświęcić swojemu upadającemu zdrowiu, niż naszym mającym się wyśmienicie, wilkom i niedźwiedziom.

       Ale na dobrą sprawę u nas w Polsce, jak to powiadają rodacy, jest gorzej niż źle, bo zimowe a następnie wiosenne powodzie, jak co roku napierają, górale chłodne i deszczowe lato zapowiadają.           Psy i koty po łowiskach w najlepsze, niczym  u  gospodarza w zagrodzie buszują. Niedźwiedzi, wilków i czerni skrzydlatej już nadmiar grasuje, co tej ostatniej najwięcej można uświadczyć nad głowami emerytów - w parku nad jeziorem domowym małym. Zwierzyny , szczególnie drobnej ,w obwodach łowieckich brak, dlatego myśliwi na własną rękę wpuszczają zające, kuropatwy i bażanty.  Ale to nic,  „co niby dobre”, u nas musi trwać długo i rozkwitać. Działają ludzie i coraz to nowe organizacje, stowarzyszenia opętane miłością do zwierząt. Tylko dlaczego akurat do kłusujących kotów i psów, do mordujących wilków i niedźwiedzi. Zastanawiam się dlaczego, nie powstają organizacje miłujące na p[przykład kuropatwy, które niedługo możemy oglądali na obrazie Józefa Chełmońskiego z 1891 roku, lub stowarzyszenia ochrony zająca, którego obecnie najczęściej spotykamy w książce telefonicznej pod literą „Z”.  Jaka szkoda, że już nie nadeszły święta BOŻONARODZENIOWE, bo w noc wigilijną zwierzęta krzyknęłyby: ludzie ale macie kota !

      Często widzę jak ludzie mieszkający w blokach męczą siebie i biedne czworonogi zamknięte w czterech betonowych budach, niby o trochę większym metrażu i z ładnymi plastykowymi oknami. Nic nie mam i nawet pochwalam ludzi, którzy chowają nieduże pieski - tak zwane pokojowe oraz kotki czyste i dobrze wykarmione. Ale mózg się we mnie lasuje, gdy widzę: po pierwsze, psy wielkości cielaków, które całymi dniami przesiadują smętne na balkonie, lub na parapecie okiennym. Oczy mają wlepione w jeden punkt, kołyszą tułowiem jak dzieciaki na huśtawce, tam i z powrotem, z tęsknoty,  bo dorośli  cały dzień poza domem. Po drugie, śmierdzące i wielkie kupy na trawnikach, przy placach zabaw, w piaskownicach,  jak na pastwisku wiejskim po krowach, bo nikt i nigdy tego nie sprzątał i nie sprząta.  A niebawem przyjdzie noc wigilijna i zwierzęta przemówią naszym głosem: -Ludzie ale macie nie tylko kota ale i psa na utrzymaniu, którego nie tylko trzeba karmić ale i po nim sprzątać zarówno na letniej trawie jak i w zimę na śniegu, który co chwilę spada i topnieje a gówienko pozostaje !!!

Zgodnie z tradycją przedstawiam kolejny mój obraz, który namalowałem w domu na desce o wymiarach 40 x 50 cm i obdarowałem tym zwierzakiem jednego z moich znajomych.

 


Powered by Meteoryt